Kosakowo i Dukszty – gminy połączone przyjaźnią

2016-03-04

Kosakowo i Dukszty – gminy połączone przyjaźnią
Nie po skrzydłach rozpoznaje się Anioła...

Są takie spotkania, które mijają bezpowrotnie i ulatują z pierwszym podmuchem wiatru. Ale są też takie, które zostawiają w sercu niezatarty ślad i trwają nieprzerwanie, wnosząc w nasze życie znaczące pokłady dobra, przyjaźni. Do takich należy wieloletnia przyjaźń pomiędzy gminą Kosakowo a Duksztami.

Dzisiaj trudno powiedzieć co zauroczyło wójta gminy, Jerzego Włudzika, kiedy w 2004 roku przybył do Dukszt. Może sprawiła to aura tonących w jesiennych barwach drzew dąbrowy duksztańskiej, a może otwarte, bijące głośno serca uczniów, w których mieści się miłość do swej małej Ojczyzny. A może i jedno, i drugie, dość, że owo zauroczenie trwa już 12 lat i nic nie wskazuje na to, by miało być inaczej.  

Od pierwszego wejrzenia...

Dyrektor, Czesława Bartoszewicz, wspomina, że kiedy wójt po raz pierwszy przekroczył próg szkoły, natychmiast otoczył go wianuszek dzieci. – Uczniowie wybiegli na spotkanie i już nie odstąpili od gościa. Pan Jerzy długo z nimi rozmawiał, tłumaczył, wypytywał o ich marzenia i plany – opowiada dyrektor. – To wtedy zrodziła się myśl o tym, żeby nam pomagać, zwłaszcza dzieciom.

Od tego czasu wielokrotnie do szkoły docierała pomoc w postaci środków dydaktycznych, książek, komputerów, drukarek, aparatów fotograficznych i projektorów. Najcenniejszym jednak prezentem ofiarowanym przez przyjaciół jest poświecenie własnego czasu, bycie z dziećmi.  Jednego roku pan Jerzy Włudzik przyjechał do Dukszt w okresie Bożego Narodzenia. Włożył na głowę czerwoną czapkę i wśród śmiechu, i gwaru rozbawionych uczniów, bawił się wspólnie z nimi, rozdawał nie tylko prezenty, ale szczerą, prawdziwą radość i... czas, a w dzisiejszych, zabieganych dniach – to najcenniejszy dar.

Muśnięci morską bryzą

Niezwykle ważnym i wartościowym rezultatem współpracy są kolonie letnie dla uczniów i nauczycieli ze szkoły w Duksztach. Każdego roku prawie 40-osobowa grupa ma możliwość wypoczywania nad morzem. Program jest tak przemyślany i bogaty, że jest czas nie tylko plażowanie, ale poznawanie miejsc, kultury i tradycji Kaszub. Kolonistom nie brakuje przysłowiowego ptasiego mleka, co jest niewątpliwą zasługą sztabu osób, dokładających starań, by wszystko było dopięte na ostatni guzik i wszyscy mogli w stu procentach skorzystać z wypoczynku. Do grona dobroczyńców należą też, oprócz wójta Jerzego Włudzika, Jolanta Mojsiejuk, kierownik Referatu ds. Oświaty i Zdrowia; Halina Foltynowicz, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Dębogórzu; Anna Szymborska, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Mostach; Adam Pop, dyrektor Gimnazjum w Kosakowie; Rafał Juszczyk, dyrektor Szkoły Podstawowej w Pogórzu. W ubiegłym,  2015  roku dobrym duchem była pani Marzena Wardacka.

Dobroć anielska

Podczas tegorocznych Kaziuków, goście z Kosakowa nie omieszkali odwiedzić swych przyjaciół w Duksztach. Wnieśli ze sobą powiew macierzystego ducha, a w zamian otrzymali solidną porcję emocji. Program artystyczny „To jest Polska”, przygotowany przez nauczycielki: Genowefę Szocik i Edytę Staniulioniene ze szkolnym zespołem „Mozaika”, wywołał falę wzruszenia. A po sentymentalnym spacerze wileńskimi uliczkami, na który zaprosiła uczennica X klasy – Jowita Liminowicz, poprzez prezentację „Wilno w poezji”, na policzkach szkliły się łzy...

Pamiątkowy album wzbogacił się o nowe zdjęcia, szkoła o nowe tablice interaktywne, a uczniowie, nauczyciele i goście po raz kolejny uświadomili sobie, że radość spotkania może uskrzydlać.

 – Wójt gminy, Jerzy Włudzik, kolekcjonuje anioły i to chyba dzięki tej pasji jest dla nas takim Dobrym Aniołem – mówi dyrektor Czesława Bartoszewicz, cytując Phila Bosmansa, który powiedział, że ciągle jeszcze istnieją wśród nas anioły. Nie mają wprawdzie żadnych skrzydeł, lecz ich serce jest bezpiecznym portem dla wszystkich, którzy są w potrzebie. Wyciągają ręce i proponują swoją przyjaźń...

Monika Urbanowicz

Fot. Archiwum szkoły